niedziela, 8 listopada 2015

NO, teraz to już masz z górki... czyli masa bzdur

Codzienność mnie dopadła.
Jak widzicie nie ma mnie tutaj, nigdzie indziej też. 

Nie potrafię być już systematyczna i regularna. 
To wszystko uciekło z mojej duszy. 
Kiedyś myślałam, że Paula podrośnie, a ja znajdę więcej czasu dla siebie. Będę mogła pomalować paznokcie i nie martwić się o nic. 
Cóż. Minął rok, dwanaście miesięcy, na dzień dzisiejszy już niespełna piętnaście i co? Moje życie kręci się jeszcze szybciej. Wszystko za sprawą pewnej małej panny, która nie pozwala mi chociaż na minutę zwolnić. 

Czy Wy macie ten sam problem?
Jestem zakłamaną s*ką. 

Idę ulicą, spotykam ludzi. Każdy mówi, no kochana, teraz to już masz z górki. A ja? Zakłamana s.u.c.z kiwam głową uśmiecham się i idę dalej. Szerzę ten kłamliwy bełkot, nie przecząc. Czemu? Sama nie wiem.
Może nie wiem co to życie, ale wiem... że idę pod górkę. Wielką. A nigdy nie lubiłam tego wysiłku. Daję radę. Czasem trzymam jakieś liny, jednak częściej coś ciągnie mnie w dół. 



Nie liczcie już na to, że będzie z górki. Serio.

Zbierajcie siły. 


środa, 2 września 2015

mamy jesienne plany i finansowe niemozliwosci

Popadam w totalny jesienny kataklizm.
spedzam cale dnie / dobra moze godzine dziennie/ 
na sklepach online i szukam dla siebie jesiennych szmatek.
Oczywiscie szukam takich, ktore do Paulikowych stylowek beda pasowaly. 
Jest ciezko. 
Do tego finanse bardzo okrojone.  Chyba pora wybrac sie do sh. 


moje typy, moje marzenia i niemozliwe...
jak myslicie, ile spelnie?








takich... kilka planow...


a na o baga juz sie czaje i czaje... ale zawsze cos innego wpadnie mi w dlonie. ehhhh!

obiecuje, jutro cos bardziej ambitnego 



piątek, 28 sierpnia 2015

Czy jest dobry czas na zostanie mamą?

Dobry dzień, dzień dobry !

Od wczoraj ta myśl mi się kręci w głowie. 
Dzięki Angeli, która jakoś tak mi ją podsunęła. 


Myślę i myślę, ciągle kręcę się po temacie drugiego dziecka. 
Nie wiem. Niby jakiś czas temu wydawało się to takie proste. 
Rachu ciachu i po strachu. Półtora roku różnicy między dziećmi, idealnie.
Ubranka nie wychodzą z mody, jest się ciągle w temacie. 
Nie zapomniałabym którą stroną ubrać pampersa, czy też w jakiej proporcji robić mleko.
Jednak mija czas i zaczynam uświadamiać sobie, że Paula jest taką kombinatorką..
Nie daje mi zjeść śniadania, dziś np wysmarowała stół kawą- nie było mnie 20 sekund-więc jak tutaj drugie dziecko. Zupełnie bezbronne? 
To byłby kosmos, cyrk na kółkach. 

Paula urodziła się jak miałam 20 lat. 
Młoda? hm, z perspektywy czasu nie wyobrażam sobie być mamą trzydziestką czy czterdziestką.
Oczywiście nic mi do nich. Każdy ma prawo decydować o swoim życiu.
Ja obawiam się, że nie chciałoby mi się potem.
Przywykłabym do wygodnego życia, bez trosk,
Pewnie kupiłabym sobie gromadkę psów i jedynym zmartwieniem byłoby 
poranne nasypywanie karmy oraz coroczne szczepienie na wściekliznę.


Teraz mam Paulę. 
Setki spraw na głowę, wydatki, sprzątanie razy milion.
I czy to był dobry czas?
Tak.
Musiałam zmienić swoje plany. Czy na gorsze? Myślę, że nie.
Jestem przekonana, że wszystko poszło w dobrym kierunku.
Nie wiem jednak kiedy stwierdzę, że jest dobra pora na prezent dla Pauli, 
na siostrę lub brata. 
Jestem przekonana, że to będzie dobry czas.
Mimo wszystko :)





Jednak czy nie byłoby fajnie przeżyć to wszystko jeszcze raz? 

czwartek, 27 sierpnia 2015

jesienne przygotowania panny P.

Zabieram się od samego rana do napisania tego postu. 
Nie jest łatwo. Fakt, że S ma dziś wolne również mi nie ułatwia.
On jest ten dobry tata, co pozwala na wszystko. 
Jedno szczęście, że zaczął już zauważać, że nie powinno się dawać dziecku ,,na wolę".


A więc ruszamy z tematem.
Ja, Karolina Adamkiewicz, oświadczam, iż jestem nałogową zakupoholiczką, zaroholiczką, HaeMoholiczką i wiele wiele innoholiczką, mam nadzieję, że tym postem nie wywołam w Was tych samych niepożądanych zjawisk.

Zaczęłyśmy z Paulą kompletowanie jakoś z końcem lipca.
I ciągle mi mało. 
Ciągle, ciągle. 
Przygotowałam nawet dla Was fotki. 
Postaram się Wam wszystkie opisać. Co, gdzie, jak. Nie koniecznie za ile. 
nie każdy musi to wiedzieć :P 

jestem obecnie na etapie - odrzucania różu , jednak gdzieś zawsze we mnie siedzi.
Chyba pora na drugie dziecko, ale o tym kiedy indziej. 





Płaszczyk: mayoral
komin: Reserved
buty: Emel
Czapa: bezimienna 


coś na sportowo też musi być, prawda.
Trampki: conversy, upolowane w lumpku za całę 30 zł, jeszcze na nas duże 
bluza: Zara
dresy: Zara


Militarny styl panny P, czyli jak być jak tatuś 
koszula: Zara
spodnie:Zara
opaska: h&m
komin: Reserved


Nasz nowy ulubiony kolor
Bluza z koronką : Zara
buty: Zara ( ileż ja się ich naszukałam) 

Bluza : Reserved 
leggi: Zara
Opaska: Reserved

koszula: Zara, długo się nad nią zastanawiałam, to był dobry wybór, całe 19,90 na wyprzedaży - robi wow
buty: Zara
spodnie: Zara - hitowe, wyglądają jak jeansy, są miękkie jak dres


Zwierzęcy azyl Pauli
Leggi w ,,pedobira" Zara
Buty: Zara- na farcie kupione na wyprzedaży 
Bluzki: Zara

najlepsza opcja moim zdaniem.
bluza Lisek: Zara
leggi: Zara 
bluzka: Zara








moje ukochane :D

Kurteczka: Reserved 
spodnie: h&m 
komin: Reserved

kurteczka: F&F
opaska: bezimienna
sweterek: h&m

misiek: F&F
koszula: Zara
spodnie: F&F
buty: Zara


To by było na tyle,

Póki co nie zdradzamy się dalej, będziemy miały jeszcze wiele okazji. 


Ps. ja jeszcze dziś skaczę z radości ,
ale buty póki co stoją jako ozdoba. Żal mi ubierać 





wtorek, 25 sierpnia 2015

.

Dwa tygodnie temu stuknął nam roczek.
Dziś mija rok kiedy odeszła moja babcia, mama mojej mamy.
I już od roku wiem, ze nikt nie ugotuje mi tak pysznej zupy mlecznej,
nikt nie poda do niej zasmażanych ziemniaków.
Nikt mi nie opowie o okupacji, o zastrzelonym bracie...

To takie przykre, że już ich nie ma.


Pozostają nam tylko wspomnienia...


chciałabym tutaj wrócić i być systematyczna. 
Ogarnąć to w każdym calu. 


jest tu w ogóle ktoś?
jesteście ZA?

piątek, 10 lipca 2015

Macierzyństwo i inne zagadki.

Od czterdziestu minut zabieram się za pisanie.
Zabieram i ciągle coś się dzieje. A to klocki atakują Paulę, 
a to Paula próbuje latać i uderza.. znowu czymś uderza...

Czy sam wstęp nie mówi czegoś o bycie mamą?
Czas.... 
Choćbyśmy nie wiadomo jak  się starały nigdy go nie mamy.
Czy kiedykolwiek mi się ,, dłużyło"? 
Od jedenastu miesięcy bez jednego dnia NIE
stanowczo nie. 
Ktoś trzyma ciężką nogę na pedale GAZU w moim życiowym zegarze.
Nie chce puścić. 
To przykre, jednak z drugiej strony radosne. 
Bo kto jeśli nie dziecko wywoła taki uśmiech na twarzy. 

,,Siedząc w domu" z Paulą niespełna jedenaście miesięcy zrozumiałam, że jestem 
jej potrzebna, że czuje się bezpiecznie trzymając swój palec w moim nosie, później sprawdzając czy przypadkiem nie zdjęłam aparatu ortodontycznego. 
Czy dzieci zmieniają rodziców?
Hm. 
Ciężko jest mi to określić.
Od zawsze byłam zwariowaną osobą.
Teraz chyba trochę się okrzesałam.
Stałam się bardziej pewną siebie. 
Mam gdzieś co inni mówią.
Nie przejmuję się ich opiniami.
Bo przecież jestem taka, siaka czy owaka.
Kto może wiedzieć więcej o naszym życiu niż my sami.




piątek, 19 czerwca 2015

Bałagan, mój wróg numer jeden.

Witam po czasie, 
jak zwykle o wiele za długim.
Dzisiaj siedząc na mojej jakże wygodnej sofie, 
rozglądając się po mieszkaniu, zdałam sobie sprawę, że znowu mam bałagan.
Wielki, przeogromny.
Wszędzie zabawki, mnóstwo zabawek, 
psia sierść i jakieś niezorganizowane, rozrzucone przedmioty ....
JAk żyć? 
no jak, pytam..
Wczoraj opuściłam ,,chałupę" żeby to mój Seba przechwycił pałeczkę (mop) 
i ogarnął cokolwiek. 
Nie powiem, że nie posprzątał, zrobił to...
Jednak ta męska DOKŁADNOŚĆ...

Teraz za nim czekam, muszę poukładać w jego szafie i skopać mu te jego cztery litery.
Bo jak?
Ileż można chłopu majtki układać. 
Staram się, ale coś mi nie wychodzi. 
Średnio raz w miesiącu doprowadzi do takiego burdelu, że nie mam pojęcia jak się za to zabrać. Pozostaje mi tylko -kula w łeb* odpada z racji dziecka*
-wywalenie wszystkiego na podłogę i od nowa...


Tak, narzekam na niego. Taki on zły bo ma bałagan w ubraniach, a ja? 
nic lepsza. 
Przeglądam tysiące, miliony, bla bla
blogów i wiecie co?
Jak widze te zdjęcia prosto ułożonych ubrań, dopasowane to wszystko kolorystycznie to sobie myślę...
Czy to pod zdjęcie?
bo ja mimo szczerych chęci, mimo godzin przy desce do prasowania nie jestem w stanie tego tak okiełznać .
Jest ciężko. Bardzo. 


Taki ze mnie leń?
nie sądzę, bo mało kiedy mam czas z tyłkiem na tapczanie posiedzieć. 
Teraz to robię, no dobra. Wybaczcie. 



Co mnie dziś jeszcze czeka? kurz, kurz, zakochany kurz, on ma takie czułe serce 

podłogi?
Paula wczoraj jadła banana... rzucała nim w psa, pies lizał i mam takie miejsca... jakby 20 cm ślimak się ,,przechadzał" po domostwie.
Po tych moich 36m2 ;D - WILLA !

A teraz pytanie. Jak wy sobie z tym radzicie?
a może nie radzicie?
Myśl o powrocie do pracy jest dla mnie jak koszmar.
Bo po dwóch dniach roboczych nie poznaję domu. Sprzątam jak opętana. 
Wyrywam włosy z głowy.... 

no nie wiem... 



musiałam ... ten Pan to wszędzie musi karteczki swoje upchnąć.